18:32:00

Grecja - Ateny, zdobyłam Akropol!

Grecja - Ateny, zdobyłam Akropol!

Bez wątpienia Grecja należy do jednych z najpiękniejszych krajów. Bogactwo architektoniczne i wakacyjny klimat to coś co w szczególności wyróżnia to miejsce. O ile dobrze liczę w Grecji pojawiłam się już trzy razy. Natomiast konkretnie w Atenach byłam po raz pierwszy i… kompletnie się nie zawiodłam.
W stolicy Grecji spędziłam w zasadzie jeden dzień, ale mimo to całkiem sporo udało mi się zobaczyć. Wzgórze Akropol zrobiło na mnie duże wrażenie. Mimo licznych wojen perskich i upływającego czasu Akropol prezentował się przepięknie. Decyzją kapituły UNESCO w 1987 roku Akropol został wpisany na listę światowego dziedzictwa. Ciekawostką jest także greckie Forum Romanum. Tak! Nie jest to pomyłka, w Atenach można zwiedzić właśnie taki zabytek. W latach panowania Cesarstwa Rzymskiego w tym miejscu mieścił się miejski rynek.
Październik to jeden z lepszych miesięcy na zwiedzanie stolicy Grecji. O tej porze roku temperatura najczęściej nie przekracza 30 stopni, a wilgotność powietrza jest znacznie niższa.
Mimo początku października ulice Aten są nadal pełne turystów. Trudno sobie wyobrazić co dzieje się tutaj w miesiącach turystycznych.
Wzgórze Lycabettus jest zalesionym parkiem na stromym zboczu. Ścieżka prowadzi do kaplicy i punktu widokowego skąd można podziwiać zachód słońca. Wzgórze w Atenach o wysokości 277 m n.p.m. jest jednym z najlepszych punktów widokowych w stolicy. 

19:07:00

Australia - Blue Mountains góry w których niegdyś mieszkali Aborygeni | muzeum w Sydney

Australia - Blue Mountains góry w których niegdyś mieszkali Aborygeni | muzeum w Sydney

Dwa tygodnie w Australii to z pewnością za mało aby odkryć wszystkie walory tego pięknego kraju. Siłą rzeczy nasz grafik podczas pobytu musiał być mocno napięty. To m.in. dlatego, że kilka dni przeznaczyliśmy na całodzienne wycieczki w okolicach Sydney. Menadżer hotelu, w którym mieliśmy zakwaterowanie polecił nam odwiedzenie Blue Mountains. Po krótkim zastanowieniu i znalezieniu połączeń kolejowych ruszyliśmy w to oryginalne miejsce. Blue Mountains to popularna destynacja zarówno turystów przyjezdnych jak i Australijczyków ceniących sobie piękne górskie pejzaże i malownicze piesze trasy.
W tle widać „Three sisters” czyli punkt, który koniecznie trzeba odhaczyć zwiedzając Blue Mountains. To wniesienie przypominające Trzy Korony jest nieco uboższą wersją szczytu w Pieninach :P. Jeżeli mam być całkowicie szczera to owszem Blue Mountains robią wrażenie, ale raczej nie tak duże jak np. Tatry Zachodnie. Co zatem znajdziesz w australijskich górach a czego nie ma w Polsce? To z pewnością egzotyczna fauna i flora. Zakochasz się w odgłosach ptactwa zamieszkującego pobliskie lasy. Jeżeli będziecie mieli odpowiednio dużo szczęścia to spotkacie zwierzątka występujące tylko na tym terytorium - endemity. To na pewno zapewni Wam niezapomniane wspomnienia, bowiem nawet 80% zwierząt zamieszkujących Australię są właśnie endemitami.
Klimatyczne wąskie trasy prowadzą w różne punkty widokowe. Im wyżej wejdziecie tym większe szanse na spotkanie z Arami i Kakadu ;).
Wracając na chwilę do Sydney, chciałabym wam polecić odwiedzanie parku botanicznego. Oprócz bogatej roślinności udało nam się dostrzec czajkę płatkolicę, która występuje tylko w Australii i Nowej Zelandii. Jest tutaj bardzo zielono i czysto, idealne miejsce na odpoczynek, spacery.
W centrum Sydney znajduje się Muzeum Sztuki Współczesnej. Oczywiście nie tylko sztuka przyciągnęła nas w to miejsce, ale i również restauracja na ostatnim piętrze muzeum. Kawka z widoczkiem na wizytówkę miasta - Operę i Harbour Bridge z pewnością was zachwyci.
Na koniec chciałbym Wam pokazać jakie można spotkać ciekawe ptaszki w Australii. Kakadu chodzą po parkach z taką częstotliwością jak nasze gołębie ;) To już niestety ostatni wpis z tej wspaniałej wyprawy, ale już za tydzień opublikuję relację z Grecji. Do zobaczenia ;)

 

21:49:00

Australia z innej strony - Dharawal National Park, La Perause

Australia z innej strony - Dharawal National Park, La Perause

Kilkadziesiąt kilometrów od Sydney znajduje się przepiękny park Dharawal. Widoki zdecydowanie można porównać z tymi w Ameryce Południowej. Lasy, dżungle i całą resztę fauny australijskiej z pewnością znajdziecie tutaj. Razem z mężem stwierdziliśmy, że był to nasz jeden z piękniejszych dni. Idealne miejsce do wyciszenia się i wsłuchania w przyrodę Australii. Udało nam się także spotkać kolorowe papużki. Widzieliśmy je w Sydney, ale tutaj jest ich znacznie więcej (możecie je również zobaczyć w mojej wyróżnionej relacji na Instagramie - @paulina_bak1). 
Nawet nie chcę wiedzieć ile kosztują tutaj posiadłości. Za niektórymi domami oprócz dżungli znajduje się również ocean. Nie wiem jak to możliwe, że w tak pięknym miejscu oprócz mnie i męża były może jeszcze 3, 4 osoby. Lepiej dla nas, bo mogliśmy delektować się widokami w ciszy i spokoju :).
Ostatni raz tak dużo intensywnych kolorów zieleni widziałam w dżungli na Seszelach. Chyba nawet ta w Dharawal nieco bardziej mi się spodobała. Koniecznie więc zahaczcie o to miejsce jak będziecie w Australii. Musicie uwierzyć mi na słowo, widoki na żywo znacznie lepsze.
Najpopularniejsza plaża w Sydney - Bondi Beach jest piękna, ale dosyć tłoczna. Dla osób ceniących sobie ciszę i spokój, polecam miejscowość La Perause. Plaża podzielona jest na dwie części, ta druga przeznaczona jest dla nudystów :P. Ocean z tej części Australii jest znacznie bardziej turkusowy. Może nie są to Malediwy, ale jest bardzo ładnie :D.
Na koniec jeszcze kilka zdjęć z Sydney, bo czemu nie :P? Udało nam się przejść cały most Harbour Bridge i zwiedzić północną część tego pięknego australijskiego miasta. Niestety przy budowie tej okazałej przeprawy zginęło aż 16 osób. To zdecydowanie ciemna karta historii miasta. Z mostu widać Sydney z nieco innej strony niż tę którą pokazywałam w poprzednim poście. Warto odbyć tutaj spacer, klimatyczne uliczki, wysokie budynki to coś co bardzo lubię.

 

20:57:00

Australia - Sydney, spotkanie z kangurami i koalami / Słynny basen Icebergs na Bondi Beach

Australia - Sydney, spotkanie z kangurami i koalami / Słynny basen Icebergs na Bondi Beach

16 września wyruszyliśmy w podróż życia, bo tak z pewnością można ją nazwać. Zdecydowanie łatwo nie było, ponieważ aby dostać się do Australii musieliśmy spędzić w powietrzu ponad 20h. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mieliśmy przesiadkę w cudownym Singapurze (o którym mogliście przeczytać w poprzednim poście klik), oraz Grecji, Czechach i Austrii. Dodatkowo w Australii jest +8h, gdy u Was kończyła się niedziela, ja zaczynałam poniedziałek.
Opera House to zdecydowanie jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków na świecie. Gmach opery w stylu nowoczesnego ekspresjonizmu jest oczywiście unikalną wizytówką miasta. Panorama Sydney wraz z mostem Harbour i wysokimi zabudowaniami robi wrażenie. Wokół Circural Quay (dzielnica położona nad zatoką) jest wiele restauracji, które proponują dania lokalne (potrawy z mięsa z kangura) jak i specjalności kuchni całego świata, głównie azjatyckich. My tego dnia zdecydowaliśmy się na sprawdzone dania. Ja skosztowałam pizzę, a Mateusz hamburgera z frytkami.
Mimo że w Australii podczas naszego pobytu była końcówka zimy to już w pierwszy dzień pogoda nas rozpieszczała. Trzydzieści cztery stopnie to nawet tutaj anomalia (średnia temperatura zimą to około 20 stopni w dzień). Jednak nie narzekaliśmy i ruszyliśmy na jedną z bardziej popularnych plaż w Sydney - Bondi Beach. Pierwsze na myśl o australijskich plażach przychodzi mi słynny tutaj sport - surfing. Rzeczywiście plaża oblegana była codziennie przez surferów. Nie ma co się dziwić, ocean przy brzegu ma fale nawet do 2 metrów wysokości. Przy tak dużych falach (mimo karty pływackiej :P) pływanie było praktycznie dla mnie niemożliwe. Plaża jest szeroka, piaszczysta i co najważniejsze czysta.
Na pewno kto choć trochę interesuje się podróżami słyszał o basenie Icebergs. Wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcie :O Rajski basen w otoczeniu Oceanu Spokojnego wygląda imponująco. Na mnie zrobił ogromne wrażanie. Dostępny w godzinach od 11:00 do 22:00, a wstęp kosztuje jedyne $9.
Sydney jeszcze bardziej spodobało mi się nocą. Niedaleko centrum jest też park, z którego widać panoramę miasta. Koniecznie spróbujcie trunka z kangurem :) Noce są już nieco chłodniejsze, warto mieć jakąś bluzę lub lekką kurtkę.
Nawet nie marzyłam, że będę kiedyś karmić kangury. Jest to niesamowite doświadczenie, które trzeba przeżyć będąc w Australii. W parku na obrzeżach Sydney można spotkać zarówno większy jak i mniejszy gatunek tych wspaniałych zwierząt. Oprócz kangurów napotkaliśmy się na koale, chyba nie widziałam słodszych misiów :P Udało nam się również spotkać pelikany, papugi i wiele innych zwierząt, których nazw nie sposób wszystkich zapamiętać. Australia to z pewnością raj dla miłośników zwierząt. 
W Australii spędziliśmy 2 tygodnie. Wpisy podzielę na dwa, a może nawet na 3 posty.

Copyright © 2016 Blog By Paulina , Blogger