19:21:00

City break w Brukseli - Bożonarodzeniowe jarmarki, historia belgijskich frytek

City break w Brukseli - Bożonarodzeniowe jarmarki, historia belgijskich frytek

W ostatnich latach okres przedświąteczny nie jest tak magiczny i zimowy jak to bywało dawniej. Pogoda nierzadko przypomina późną jesień, a długie i zimne wieczory nie wpływają pozytywnie na nasz nastrój. Przy takiej aurze czas do Świąt Bożego Narodzenia niesamowicie się wydłuża. By temu zapobiec ciekawą alternatywą może być krótki wypad, my zdecydowaliśmy się na city break do stolicy Belgii - Brukseli. Wyjazd zaplanowany był mniej więcej od miesiąca, a bilety kupiliśmy w bardzo atrakcyjnej cenie. Mimo, że wyjazd był krótki to spędziliśmy go w miłej atmosferze, bo do Brukseli wybraliśmy się w szóstkę.
Moim ulubionym punktem na mapie Brukseli był Grand Place. Nie skłamię twierdząc, że był to najładniejszy plac jaki widziałam w życiu. Zarówno wieczorem jak i w dzień zrobił na mnie duże wrażenie. Trudno uwierzyć, że przez plac, który dzisiaj jest tętniącym życiem miejscem, niegdyś przepływała rzeka. W odpowiedzi na coraz większe potrzeby rozbudowującego się miasta, koryto rzeki zostało skanalizowane i przeniesione poza centrum stolicy Belgii. Spośród wszystkich zabudowań najbardziej spodobała mi się trzypiętrowa, narożna kamienica. Pięknie udekorowane wejście do Starbucksa dodatkowo upiększało to miejsce.
Trochę byłam zawiedziona dużą liczbą turystów odwiedzających Brukselę. Niestety poruszanie się po pięknych jarmarkach Bożonarodzeniowych (dla których, głownie przyjechaliśmy) było mocno utrudnione mimo późnej godziny. Najczęściej słyszanym językiem w Brukseli był francuski, ale warto nadmienić, że w Belgii funkcjonują trzy języki urzędowe: niderlandzki, niemiecki oraz właśnie francuski. Nie każdy Belg posługuje się wszystkimi wyżej wymienionymi językami, zależy to od regionu zamieszkania.
Z czego słynie Belgia? Na pewno z pysznej czekolady oraz klasycznych, grubo krojonych belgijskich frytek. Historia tego przysmaku jest związana z miasteczkiem Dinant. Mieszkańcy Walonii łowili małe rybki i smażyli je w głębokim tłuszczu. Zimą, gdy rzeka zamarzała, nie byli w stanie łowić, więc kroili ziemniaki w kształcie rybek, które następnie smażyli. Belgowie są bardzo dumni z wynalezienia frytek, pierwsze wzmianki można już odszukać w manuskrypcie z 1781 roku. Jeśli chodzi o walory smakowe, to moim skromnym zdaniem frytki belgijskie niczym szczególnym się nie wyróżniały, ale jak to mawiają o gustach i guścikach się nie dyskutuje... :) Może gdybym skosztowała je w Dinant smakowałyby inaczej? :) Mimo wszystko zdecydowanie trzeba skosztować tę znaną na cały świat przekąskę będąc tutaj.
Fontanna z figurką chłopczyka oblegana jest przez tłumy. "Manneken pis" to symbol Brukseli. Są dwie legendy, a ta ciekawsza mówi, że w XIV wieku Bruksela została zaatakowana i była oblegana. Najeźdźcy chcąc zdobyć miasto zaplanowali, iż podłożą materiały wybuchowe w murach miasta i dostaną się łatwo do środka. Jednak mały chłopiec imieniem Juliaanske, szpiegując agresorów, odkrył miejsce, gdzie zaraz miał nastąpić wybuch. Widząc co się dzieje, oddał mocz na palący się lont, czym uratował miasto :).

19:18:00

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu? Odwołany lot i jego konsekwencje

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu? Odwołany lot i jego konsekwencje

Miał być spokojny, czterodniowy odpoczynek w Rzymie, a zaczęło się od nieprzyjemnego incydentu. Otóż nasz lot został przesunięty na następny dzień. Na początku informowano nas, że samolot spóźni się jedynie 1.5h, finalnie było dużo gorzej. Zaznaczę, że pierwszy raz spotkałam się z tak dużym opóźnieniem, a linia Wizzair tłumaczyła to brakiem załogi. Lot był z Krakowa i to jedyny plus całej tej historii, ponieważ nie musieliśmy spać w hotelu, który teoretycznie był zapewniany przez linię lotniczą. Opóźniony lot pociągnął za sobą szereg innych niepożądanych, problematycznych wydarzeń. Przepadły nam bilety autobusowe z lotniska Fiumicino do centrum Rzymu, pierwszy nocleg oraz wstęp do Koloseum (Forum Romanum i na wzgórze Palatyn). Z tym ostatnim ostatecznie nie było tak źle, ale o tym za chwilę.

Pierwszym punktem na naszej mapie po Rzymie było Koloseum. Amfiteatr powstał niemal 2000 lat temu, budowa trwała w latach 70-80 n.e. W wyniku całej feralnej sytuacji z opóźnionym lotem, mało brakowało, a nie dostalibyśmy się do środka. Bilety mieliśmy kupione na godzinę 12:45, a o godzinie 13:30 dopiero wystartowaliśmy z Krakowa, siłą rzeczy nie było szans na wejście o czasie. Udało nam się jednak zwiedzić ten zabytek w dniu następnym, dzięki przeoczeniu daty przez kontrolerów. Trochę szczęścia w nieszczęściu. Wstęp od osoby -  € 18.

Jeżeli ktoś z Was planuje wycieczkę do Rzymu to koniecznie musi odwiedzić lodziarnię Gelateria Della Palma serwującą aż 150 smaków. Wybrałam 3 gałki: kinder bueno, straciatelle oraz pistacje. Nie ma to jak prawdziwe włoskie lody w Rzymie :) 
Finalnie zabrakło nam właśnie tego jedynego dnia na zwiedzenie wnętrza Pantheonu. Jeżeli w środku wygląda tak samo imponująco jak z zewnątrz to jest czego żałować. Mam ogromną nadzieję, że wam się uda. Świątynia została ufundowana przez cesarza Hadriana w roku 125 n.e. Nieopodal Pantheonu znajduje się piękny most Ponte San Angelo.
Jest takie powiedzenie, że nie jest się prawdziwym Rzymianinem jeśli nie wypije się espresso i nie zje się cornetto, czyli z włoskiego rogalika. Naszą pierwszą kawiarnią była Caffè San Pietro, swoją drogą, gorącą czekoladę też mają bardzo dobrą. Jednak ranking kawiarni wygrywa Sant'Eustachio il Caffè na Piazza Navona - nie skłamię stwierdzeniem, że serwują tam najlepszą kawę jaką kiedykolwiek piłam.
Jeśli mowa o najlepszej kawie to pochwalę się też najsmaczniejszą pizzą, którą skosztowałam w restauracji Mamù Roma. Mateusz natomiast stwierdził, że zamówił najsmaczniejsze w swoim życiu spaghetti alla' carbonara. Trafiliśmy tu całkiem przypadkowo, bez żadnego polecenia.
Znaleźliśmy również klimatyczną restaurację Da Meo Patacca, w której wraz z tatą Mateusza zamówiliśmy makaron z lokalnym serem i orzechami, a drugim daniem było ravioli z truflami. Potrawy bardzo dobre, ale porcje wyjątkowo małe. Do całości wybraliśmy 5 letnie czerwone, półwytrawne wino.
Fontanna Di Trevi to mój ulubiony spot w Rzymie. Do tego klimatycznego miejsca przybywa tak wielu turystów, że zrobienie zdjęcia takiego jak poniżej graniczy z cudem. Czytałam, że najlepiej pojawić się tutaj około 8:00. Architektura baroku to mój ulubiony styl architektoniczny, jestem pewna, że i Wam się spodoba.
Watykan wraz z Bazyliką Św. Piotra zwiedziliśmy można by rzecz od A do Z. Niestety podczas naszego pobytu Papież Franciszek był w Belize. Aby wejść do Bazyliki zbudowanej niemal 500 lat temu, należy ustawić się w kolejce, która czasami zaczyna się już nawet na terenie Rzymu. Warto jednak przeczekać ten czas. Wstęp jest darmowy. W środku znajduje się między innymi grób Jana Pawła II oraz pierwszego papieża, św. Piotra, którego urna liczy już prawie 2000 lat.
Słynne schody hiszpańskie w Rzymie prowadzą z pl. Hiszpańskiego do kościoła Trinità dei Monti. Mają 138 stopni i należą do najdłuższych oraz najszerszych w Europie.
Dla wygodnych w ofercie Itaki są teraz pakiety z wycieczkami do Włoch - przelot, transfer, hotel i ubezpieczenie. Zachęcam do zapoznania się z ofertą klikając w poniższy link: 


19:17:00

Grand Canyon legendarną drogą Route 66

Grand Canyon legendarną drogą Route 66

Aby dostać się nad południową część Grand Canyon (South Rim) proponuję wyruszyć z Las Vegas. To dystans około 400 km, który można pokonać samochodem bądź autokarem z przewodnikiem. Wybrałam tę drugą opcję i nie żałuję, bo po drodze przejeżdżaliśmy przez kultowe miejsca USA takie jak: Zapora Hoovera, rzeka Kolorado, czy piaszczyste, pustynne tereny. Malownicza droga Route 66 (o której kilka słów poniżej) częściowo prowadzi nad Grand Canyon przez takie stany jak: Nevada i Arizona.
Zwiedzając Park Narodowy Wielkiego Kanionu proponuję spacer trasą od Mother Point do Grand Canyon Village. To około 6 km po płaskim terenie, a idąc szlakiem można napotkać na skamieniałości, których wiek przekracza miliard lat. Mieszkańcami Grand Canyon'u są np. wiewiórki skalne, bobry, kondory kalifornijskie czy też węże, a nawet dzikie duże koty. Pogoda jest tu niespotykanie zmienna, w dzień temperatura może przekraczać 20 stopni, a w nocy możemy się spotkać z ujemnymi wartościami. My akurat trafiliśmy na porę kiedy było stosunkowo ciepło, ale polecam więc ubrać się na cebulkę, wieczory mogą być chłodniejsze. To wyjątkowe miejsce co roku odwiedza niemal 5 mln turystów z całego świata.
Czemu droga Route 66 jest wyjątkowo ważna dla amerykanów? Przejeżdżając tą trasą ma się wrażenie, że czas zatrzymał się w latach 60.-70. W lokalnych restauracjach można zjeść prawdziwe, amerykańskie hamburgery, a w przydrożnych sklepikach można znaleźć oryginalne pamiątki, czasami są nawet sprzedawane autentyczne tablice rejestracyjne i wyposażenie z lokalnych domów. Pamiętacie wpis z Los Angeles? Droga Route 66 kończy się przy plaży Santa Monica. Niestety jakiś czas temu została wybudowana alternatywna droga. To szybka autostrada, która wyeliminowała ruch z drogi 66 a co za tym idzie przychody lokalnych biznesmenów i sklepikarzy. Osoby mieszkające przy drodze są wyjątkowo wdzięczne, gdy się je odwiedza. Zawsze są otwarci i z uprzejmością obsługują klientów.
Jeśli chodzi o punkty charakterystyczny wzdłuż drogi 66 to polecam zatrzymać się w miejscowości, którą niegdyś odwiedził sam Elvis Presley - Seligman. Jest to wyjątkowo urokliwe miejsce, wydawałoby się, że odcięte od całej reszty świata. To właśnie tutaj zobaczyłam autentyczny obrazek z westernowych filmów, gdzie prawdziwi cowboy'ie słuchają muzyki country.

To już ostatni wpis ze Stanów Zjednoczonych, a dla tych co jeszcze nie widzieli poprzednich postów odsyłam do wpisów, kliknij: Los Angeles, San Francisco, Universal Studios, Las Vegas.

19:17:00

Las Vegas czyli "What happens in Vegas stays in Vegas"

Las Vegas czyli "What happens in Vegas stays in Vegas"

O Las Vegas mówi się, że jest miastem grzechu, czy rzeczywiście tak jest? Na początku wspomnę jak tam w ogóle się znalazłam. Podróż z Los Angeles do Las Vegas to około 4h jazdy 5-pasmową autostradą lub 45 minut samolotem. My wybraliśmy tę pierwszą opcję (Flixbus) i polecam również wam, ponieważ widoki są niesamowite. W Las Vegas trudno znaleźć miejsce parkingowe jeśli wybierzecie nocleg w centrum tak jak my. Po drodze do miasta grzechu mijaliśmy krajobrazy niczym z filmów westernowych. Pustynia, kaktusy i piękne, piaszczyste góry. Zdjęcia z drogi dodam jednak w następnym wpisie, z wycieczki nad Grand Canyon.
Centrum Las Vegas klimatem przypomina Time Square w Nowym Jorku. Znajdują się tutaj kolorowe animacje wyświetlane na ogromnych ekranach LCD. Do późnych godzin nocnych grana jest muzyka na żywo, przy której bawi się pełno ludzi. Co różni te dwa miejsca? To na pewno podświetlony dach, i przede wszystkim kasyna, które są niemalże wszędzie. Mimo bliskości naszego hotelu nie było słychać hałasu z zewnątrz w pokoju, a w hotelowym lobby znajdowało się kasyno. Niektórzy goście przebywali w tym miejscu już od 5 rano, zostawiając tam swoje majątki życia. O tej godzinie ruszyliśmy na wycieczkę do Grand Canyon, stąd też znana mi jest ta informacja. W pierwszą noc udało nam się wygrać $100 przy wkładzie jedynie $5. Finalnie po 3 wieczorach w Vegas byliśmy $70 na plusie. To może nie jakaś wielka wygrana, ale zawsze coś :P.
Miasto to znane jest z szybkich ślubów i rzeczywiście w centrum widziałam przynajmniej dwa miejsca, gdzie zachęcano do złożenia sobie przysięgi małżeńskiej. Dobrze, że już jestem po ślubie... :P. Niezliczona liczba gwiazd odwiedziła Vegas, a jedną z takich osób był np. Elvis Presley. To tutaj w 1969 r. odbył się koncert z jego udziałem. Roznegliżowane kobiety i mężczyźni to nierzadki widok przy E Fremont Street. Panie i panowie zapraszają do wspólnych zdjęć nawet pary.
Skąd pochodzą M&M'sy? Tak, ze Stanów Zjednoczonych! W Las Vegas znaleźliśmy 4-pietrowy sklep z tymi przysmakami. Oprócz znanym wszystkim cukierkom, można było kupić przeróżne pamiątki z logiem firmy. Nie mogłam wyjść z pustymi rękami.
Las Vegas nazywane jest również miastem kiczu, a to dlatego, że znajduje się tu wiele akcentów zaciągniętych z innych kultur. Spacerując ulicami Vegas spotkasz słynną Wieżę Eiffla, a także dokładnie odwzorowaną inscenizację zabytkowej Wenecji (włącznie z gondolierami przemierzającymi Morze Adriatyckie :D). Nie trudno także zrobić sobie zdjęcie przy Piramidzie Sfinksa. W Nevadzie, można poczuć się również jak w Nowym Jorku, słynna Statua Wolności też jest i tutaj. Trudno powiedzieć o jakimś porządku architektonicznym. Mi ta mieszanka akurat średnio się podobała, wiem natomiast, że są jej zwolennicy.
Napoleon's Lounge to restauracja w centrum Vegas, którą mogę szczerze polecić. Mateusz nawet stwierdził, że dawno nie jadł tak dobrej pizzy. W menu, były również makarony, to typowo włoska restauracja.


 

Copyright © 2016 Blog By Paulina , Blogger