Szczerze? Gdyby ktoś jeszcze jakiś czas temu zaproponował mi wyjazd do Berlina, pewnie bym odmówiła. Nigdy nie wydawał mi się kierunkiem, który szczególnie chciałabym odwiedzić. Ale czasami wystarczy jeden dobry powód, żeby całkowicie zmienić zdanie.


Tym powodem był koncert Bruno Marsa na Olympiastadion Berlin. Ponieważ z Krakowa nie było dogodnych lotów, wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy w trasę. Ku mojemu zaskoczeniu podróż minęła naprawdę szybko i nie dłużyła się nawet w połowie tak bardzo, jak sobie wyobrażałam.
Przed koncertem udało nam się sporo zobaczyć. Odwiedziliśmy oczywiście Bramę Brandenburską – jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Berlina i całych Niemiec. Przez lata była świadkiem najważniejszych wydarzeń w historii miasta, a po zjednoczeniu Niemiec stała się symbolem pokoju, jedności i zakończenia podziału kraju.Byliśmy również przy Pomniku Pomordowanych Żydów Europy, miejscu, które robi ogromne wrażenie i skłania do refleksji. To jedna z tych atrakcji, przy których człowiek na chwilę zwalnia i po prostu zatrzymuje się z szacunku dla historii.
Muszę przyznać, że Wrocław zrobił na mnie świetne wrażenie. To miasto ma niesamowity klimat – nowoczesne, pełne życia, a jednocześnie bardzo urokliwe. Zdecydowanie czuć w nim taki europejski charakter. Chętnie wrócę tam kiedyś na dłużej, bo kilka godzin to zdecydowanie za mało, żeby je dobrze poznać.
Nie mogło też zabraknąć Alexanderplatz, jednego z najbardziej charakterystycznych placów Berlina, tętniącego życiem o każdej porze dnia.

Wjechaliśmy również na wieżę telewizyjną – najwyższą budowlę w Niemczech. Widoki? Jasne, były bardzo ładne, choć po panoramie Nowego Jorku czy widoku z Burj Khalify trudno już o efekt „wow”. Za to jedno było bezcenne – klimatyzacja! Trafiliśmy na prawdziwą falę upałów i temperatura przekraczała 40°C, więc chwila w chłodzie była chyba największą atrakcją tego dnia. 😂Berlin bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Pojechałam tam dla koncertu, a wróciłam z przekonaniem, że zdecydowanie warto było dać temu miastu szansę.
Odwiedziliśmy także imponującą Katedrę Berlińską. Jej monumentalna kopuła przyciąga wzrok już z daleka, a sam budynek jest jednym z najważniejszych zabytków miasta. To miejsce, które świetnie pokazuje, jak historia Berlina przeplata się z jego współczesnym charakterem.

A teraz kilka słów o tym, po co właściwie pojechaliśmy do Berlina. Bruno Mars zrobił naprawdę fenomenalne show. Od pierwszej do ostatniej piosenki było widać, że to artysta z ogromną charyzmą. Zaśpiewał praktycznie wszystkie swoje największe hity, a do tego dorzucił kilka nowszych utworów. Publiczność śpiewała razem z nim niemal przez cały koncert, a energia na stadionie była niesamowita.Na ten koncert czekałam pół roku. Zdobycie biletów graniczyło z cudem. Próbowałam kupić je podczas oficjalnej sprzedaży na Ticketmasterze, odczekałam swoje w kolejce, ale zanim przyszła moja kolej, wszystko było już wyprzedane. Ostatecznie udało mi się kupić bilet z drugiej ręki za około 700 zł (oczywiście od osoby). Miejsce było naprawdę daleko od sceny, bo lepsze sektory zniknęły błyskawicznie, ale i tak nie żałuję ani złotówki.
Jeśli miałabym wskazać jakiś minus, to zdecydowanie organizację. Koncert zaczął się dopiero chwilę po 20:00, a ponieważ trafiliśmy na falę upałów, kiedy temperatura w ciągu dnia przekraczała 40°C, nawet wieczorem na stadionie było bardzo gorąco. Do tego przez sporą część występu było jeszcze jasno, więc trochę zabrakło tego koncertowego klimatu, który tworzą światła i nocna atmosfera.
Wracając z koncertu, nie jechaliśmy od razu do Krakowa. Zatrzymaliśmy się na noc w Bolesławcu, żeby trochę odpocząć po pełnym wrażeń dniu. Następnego ranka ruszyliśmy dalej, ale po drodze zrobiliśmy jeszcze przystanek we Wrocławiu na kawę. Muszę przyznać, że Wrocław zrobił na mnie świetne wrażenie. To miasto ma niesamowity klimat – nowoczesne, pełne życia, a jednocześnie bardzo urokliwe. Zdecydowanie czuć w nim taki europejski charakter. Chętnie wrócę tam kiedyś na dłużej, bo kilka godzin to zdecydowanie za mało, żeby je dobrze poznać.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jak już tu jesteś , zostaw po sobie ślad - komentarz :*