W końcu udało mi się zrealizować mój mały świąteczny wypad do Bazylei! Plan był prosty, zobaczyć jarmarki bożonarodzeniowe, poczuć klimat Adwentu i po prostu dobrze się bawić. I wiecie co? To był świetny pomysł.
Muszę zacząć od tego, że ledwo wylecieliśmy z Krakowa - mgła była tak gęsta, że poranne loty zostały anulowane, a nasz lot zaplanowany na ok. 14:00 był tylko trochę opóźniony, ale… udało się wylądować! Kiedy wyszliśmy na ulicę Bazylei, od razu poczuliśmy ten wyjątkowy klimat. W mieście panowała już pełnia świątecznej magii - światełka, ozdoby, choinki na każdym kroku, a powietrze pachniało grzanym winem i przyprawami.
Spacer zaczęliśmy od przejścia przez Bramę Średniowieczną - Spalentor, jedną z najlepiej zachowanych bram miejskich, która niegdyś była częścią fortecznych murów miasta. Ta monumentalna budowla robi naprawdę fajne wrażenie i świetnie wprowadza w historyczny klimat Bazylei.Całe Stare Miasto było udekorowane - zaułki z choinkami, girlandy nad ulicami, świąteczne dźwięki płynące z różnych stron… idealne miejsce, żeby oderwać się od codzienności na choćby chwilę.Z Bramy kierowaliśmy się w stronę słynnego mostu - Mittlere Brücke. To jeden z najstarszych mostów nad renem, który łączy dwie części miasta - Grossbasel i Kleinbasel. Most był cudownie ozdobiony świątecznymi światełkami, co dodawało mu jeszcze więcej uroku, szczególnie wieczorem, gdy nad rzeką zapalały się lampki.Spacerując dalej, mijaliśmy ren (tak, to właśnie ta rzeka, którą pamiętałam z widoków z Bazylei), a nad jej brzegami unosił się lekki chłód i mnóstwo papierowych latarni.
W Bazylei odbywa się jeden z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych Christmas Marketów w Europie - znajdziecie tam mnóstwo drewnianych budek z rękodziełem, lokalnymi przysmakami i naturalnie - grzanym winem oraz pysznymi kiełbaskami. Były momenty, kiedy po prostu staliśmy przy jednej z takich budek, trzymając kubek gorącego grzańca i patrząc na migoczące światła - totalnie świąteczna magia!
Spacer zaczęliśmy od przejścia przez Bramę Średniowieczną - Spalentor, jedną z najlepiej zachowanych bram miejskich, która niegdyś była częścią fortecznych murów miasta. Ta monumentalna budowla robi naprawdę fajne wrażenie i świetnie wprowadza w historyczny klimat Bazylei.Całe Stare Miasto było udekorowane - zaułki z choinkami, girlandy nad ulicami, świąteczne dźwięki płynące z różnych stron… idealne miejsce, żeby oderwać się od codzienności na choćby chwilę.Z Bramy kierowaliśmy się w stronę słynnego mostu - Mittlere Brücke. To jeden z najstarszych mostów nad renem, który łączy dwie części miasta - Grossbasel i Kleinbasel. Most był cudownie ozdobiony świątecznymi światełkami, co dodawało mu jeszcze więcej uroku, szczególnie wieczorem, gdy nad rzeką zapalały się lampki.Spacerując dalej, mijaliśmy ren (tak, to właśnie ta rzeka, którą pamiętałam z widoków z Bazylei), a nad jej brzegami unosił się lekki chłód i mnóstwo papierowych latarni.
W Bazylei odbywa się jeden z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych Christmas Marketów w Europie - znajdziecie tam mnóstwo drewnianych budek z rękodziełem, lokalnymi przysmakami i naturalnie - grzanym winem oraz pysznymi kiełbaskami. Były momenty, kiedy po prostu staliśmy przy jednej z takich budek, trzymając kubek gorącego grzańca i patrząc na migoczące światła - totalnie świąteczna magia!
W samym centrum natrafiliśmy na piękny, zabytkowy kościół - Basler Münster (Bazylejskie Münster). To ogromna, gotycko-romańska katedra z charakterystycznym czerwonym piaskowcem i kolorowymi dachówkami, górująca nad starówką i rzeką. Można tam wejść, obejrzeć wnętrze i poczuć historię tego miejsca. Podsumowując: Bazylea w grudniu to totalna świąteczna bajka. Świetna atmosfera, piękne widoki, pyszne jedzenie i ten klimat, za którym warto jechać kawałek dalej.W kolejnym wpisie opowiem Wam o naszej krótkiej, ale niesamowitej przygodzie w Liechtensteinie - jak tam trafiliśmy, co zobaczyliśmy i jakie niespodzianki nas spotkały!


























































