20:54:00

Tunezja – pierwsze wrażenia i spacer po Monastyrze

Tunezja – pierwsze wrażenia i spacer po Monastyrze

Do Tunezji dotarliśmy późnym wieczorem, więc pierwszy dzień upłynął nam głównie na zakwaterowaniu i odpoczynku po podróży. Wybraliśmy hotel w formie all-inclusive, jednak nie należymy do osób, które potrafią spędzić cały urlop przy basenie, popijając drinki od rana do wieczora. Oczywiście, taki relaks ma swoje zalety, ale dla nas wakacje to przede wszystkim okazja do poznawania nowych miejsc, lokalnej kultury i odkrywania ciekawych zakątków.
Dlatego już następnego dnia po śniadaniu ruszyliśmy do Monastyru. To właśnie tam postanowiliśmy rozpocząć naszą tunezyjską przygodę i przekonać się, jak wygląda życie poza hotelowym resortem. Była to świetna decyzja – miasto okazało się pełne uroku, historii i pięknych widoków, a spacer jego ulicami pozwolił nam poczuć prawdziwy klimat Tunezji.
Monastyr przywitał nas słoneczną pogodą, szerokimi promenadami i charakterystyczną architekturą. Spacerując uliczkami miasta, odwiedziliśmy słynny meczet (pierwsze zdjęcie), który zachwyca swoją elegancją i spokojną atmosferą. Imponujące zdobienia oraz charakterystyczne minarety sprawiają, że jest to jeden z punktów obowiązkowych podczas pobytu w tej części Tunezji.
Jednym z najciekawszych miejsc, które odwiedziliśmy w Monastyrze, był słynny Ribat. Ta imponująca forteca jest jednym z najlepiej zachowanych zabytków tego typu w całej Tunezji. Już z daleka przyciąga uwagę potężnymi murami i charakterystyczną wieżą, z której rozciąga się piękny widok na miasto oraz wybrzeże Morza Śródziemnego. Spacerując po dziedzińcach i kamiennych korytarzach, można poczuć atmosferę dawnych czasów i wyobrazić sobie życie żołnierzy strzegących niegdyś tych terenów. To miejsce zachwyciło nas nie tylko swoją historią, ale również niezwykłą architekturą i panoramami, które zdecydowanie wynagrodziły wspinaczkę na samą górę.
Monastyr okazał się miastem, które łączy bogatą historię z wakacyjnym klimatem. To miejsce, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, od zabytków i kultury po relaks nad morzem.
Nie mogliśmy również pominąć miejscowej mariny. To idealne miejsce na spacer wśród zacumowanych jachtów, podziwianie błękitnej wody. Nadmorska część miasta ma wyjątkowy klimat, z jednej strony nowoczesna, z drugiej pełna lokalnego charakteru.
Spacerując po Monastyrze, trafiliśmy również na jeden z głównych placów miasta, gdzie znajduje się okazały pomnik upamiętniający jedną z najważniejszych postaci w historii współczesnej Tunezji. Miejsce otoczone jest palmami, które nadają mu typowo śródziemnomorski charakter, a wieczorne słońce sprawia, że cała okolica prezentuje się wyjątkowo malowniczo.

 

20:29:00

Kanada - Toronto

Kanada - Toronto

Po naszym pobycie w Chicago postanowiliśmy spontanicznie polecieć do Kanady, a dokładniej do Toronto. Lot trwał niecałe dwie godzinki, a w praktyce chyba nawet trochę ponad godzinę, więc zanim człowiek zdążył się dobrze rozsiąść, już byliśmy na miejscu. I muszę przyznać, że Toronto bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.

To miasto jest naprawdę nowoczesne, pełne ogromnych wieżowców i szerokich, czystych ulic. Momentami miałam wrażenie, że dalej jesteśmy w Stanach Zjednoczonych, bo klimat jest bardzo podobny. Tak samo jak w USA, tutaj również wszędzie można zauważyć kanadyjskie flagi. Toronto jest jednak trochę spokojniejsze i bardziej uporządkowane, przynajmniej takie odniosłam wrażenie.
Oczywiście nie mogliśmy pominąć najsłynniejszego punktu Toronto, czyli CN Tower. To najwyższy budynek w całej Kanadzie i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Co ciekawe, do 2007 roku CN Tower był uznawany za najwyższą wolnostojącą konstrukcję na świecie, więc naprawdę robi wrażenie nawet dzisiaj.
W Kanadzie bardzo zaciekawiło mnie też to, że podobnie jak w Stanach, po ulicach jeżdżą ogromne ciężarówki i wielkie auta, które świetnie wpisują się w północnoamerykański klimat.
Po drodze trafiliśmy też na charakterystyczny duży czarny zegar z białą tarczą stojący w centrum miasta. Takie miejsca mają niesamowity klimat i sprawiają, że człowiek chce po prostu spacerować bez celu i chłonąć atmosferę miasta.
Bardzo spodobał mi się jeden z budynków w centrum, cały złoty, wręcz pozłacany, przepięknie odbijał światło i wyglądał niesamowicie na żywo. Uwielbiam takie nowoczesne miasta, gdzie obok siebie stoją futurystyczne wieżowce i historyczne miejsca.
Zwiedziliśmy też miejsce związane z historią kolei Toronto Railway Museum, znajdujące się w Roundhouse Park. Można tam zobaczyć stare lokomotywy i historyczne wagony, które przypominają początki kolei w Toronto. Bardzo klimatyczne miejsce, szczególnie jeśli ktoś lubi takie industrialne klimaty i historię dawnych podróży.
Jednym z moich ulubionych momentów była również wizyta przy słynnej fontannie z pieskami. Czytałam, że ma symbolizować różnorodność i wielokulturowość Toronto, co bardzo pasuje do tego miasta, bo naprawdę czuć tam mieszankę kultur z całego świata.
Jeśli chodzi o jedzenie… wow. Trafiliśmy na kanapki, które były chyba jednymi z najlepszych, jakie jadłam w życiu. Mąż zamówił wersję ze stekiem, frytkami i sosem, a ja wzięłam kanapkę z kurczakiem, serem i sosem, oczywiście również z frytkami. Niby „tylko kanapka”, ale była tak ogromna i sycąca, że praktycznie trzymała mnie cały dzień. Finalnie część zabrałam jeszcze na wynos. Warto dodać, że są to typowo kanadyjskie kanapki.
Byliśmy też na słynnej hali targowej St. Lawrence Market - miejscu pełnym lokalnego jedzenia, serów, pamiątek i oczywiście syropu klonowego, bez którego nie wyobrażam sobie wrócić z Kanady. Kupiłam sobie również przeuroczy breloczek z czerwonym pomponikiem i flagą Kanady, który od razu skradł moje serce.
Podsumowując - Toronto totalnie mnie oczarowało. Nowoczesne, czyste, klimatyczne, pełne ciekawych miejsc i naprawdę dobrej energii. To był krótki wyjazd, ale zdecydowanie taki, który będę bardzo dobrze wspominać. 

20:17:00

Najwyższy budynek Chicago / największy Starbucks świata

    Najwyższy budynek Chicago /    największy Starbucks świata

Kolejny dzień w Chicago zapowiadał się naprawdę intensywnie i zdecydowanie był jednym z tych, które zapamiętamy na długo. Udało nam się odwiedzić najwyższy budynek w całym Chicago, czyli słynny Willis Tower (dawniej Sears Tower). Już samo wejście do środka robi ogromne wrażenie, ale zanim wjedzie się na 103. piętro, przygotowano całą interaktywną trasę pełną ciekawostek o mieście, historii Chicago i samego budynku. Można było zobaczyć różne multimedialne wystawy, zdjęcia oraz krótkie filmy pokazujące, jak rozwijało się miasto na przestrzeni lat. Dzięki temu samo oczekiwanie na windę było częścią atrakcji.
A później… ekspresowy wyjazd na 103. piętro i widok, który dosłownie zapiera dech. Na górze znajduje się słynny Skydeck, przeszklony balkon wysunięty poza budynek, po którym można chodzić mając pod sobą setki metrów pustki. Robi to ogromne wrażenie, chociaż według mnie mogli zrobić go trochę w lepszym miejscu, bo nie ma tam idealnego widoku na najwyższe wieżowce Chicago. Mimo wszystko stanie na szklanej podłodze tak wysoko nad miastem było niesamowitym przeżyciem.
Później przyszedł czas na coś dla fanów kawy, czyli największego Starbucksa na świecie. I rzeczywiście, miejsce robi ogromne wrażenie, bo ma aż pięć pięter.
W środku można było zobaczyć cały proces przygotowywania i palenia kawy, wielkie instalacje transportujące ziarna między piętrami i mnóstwo różnych stanowisk z napojami. Oczywiście tradycyjnie zamówiliśmy kawę i matchę. Niestety ruch był ogromny i chwilę zajęło nam znalezienie wolnego miejsca do siedzenia. W sumie trudno się dziwić , każdy chciał zobaczyć największego Starbucksa na świecie.
Kolejnego dnia trafiliśmy też na obchody Dnia Flagi organizowane przez chicagowską Polonię. Atmosfera była naprawdę wyjątkowa. Śpiewano zarówno hymn Polski, jak i USA, wokół było mnóstwo biało-czerwonych flag, polskich piosenek i różnych wystaw związanych z polską kulturą. Bardzo fajnie było zobaczyć, jak silna i dumna ze swoich korzeni jest Polonia w Chicago.
Na koniec udało nam się jeszcze zobaczyć miejsce słynące z murali przedstawiających twarze mieszkańców miasta. Ogromne kolorowe portrety wyglądały niesamowicie i dodawały temu miejscu wyjątkowego klimatu. Chicago po raz kolejny pokazało nam, że potrafi łączyć nowoczesność, kulturę i historię w naprawdę niepowtarzalny sposób.
To już ostatni wpis z naszego pobytu w Chicago. To miasto naprawdę zrobiło na nas ogromne wrażenie,  od niesamowitych wieżowców, przez klimat downtown, aż po miejsca związane z polską kulturą i codziennym życiem mieszkańców. Każdy dzień tutaj wyglądał inaczej i właśnie to było w tym wszystkim najlepsze. Przed nami jeszcze jedna relacja z wyjazdu,  tym razem już z Kanady.

Copyright © 2016 Blog By Paulina , Blogger