08:19:00

Największy amfiteatr Afryki i prawdziwe oblicze Tunezji - El Jem

    Największy amfiteatr Afryki i prawdziwe oblicze Tunezji - El Jem

Jednym z naszych kolejnych przystanków podczas pobytu w Tunezji było El Jem, niewielkie miasteczko oddalone od naszego hotelu o około 80 km. To właśnie tam znajduje się jeden z największych skarbów kraju – imponujący rzymski amfiteatr, który jest największym i najlepiej zachowanym amfiteatrem w Afryce.
Powstał około 238 roku n.e., za czasów Cesarstwa Rzymskiego, i mógł pomieścić nawet 35 tysięcy widzów. To właśnie tutaj odbywały się walki gladiatorów, polowania na dzikie zwierzęta i inne widowiska, które przed wiekami przyciągały tłumy. Co ciekawe, amfiteatr został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO i do dziś zachwyca swoim rozmiarem oraz świetnym stanem zachowania.
Spacerując po jego korytarzach i podziemiach, naprawdę można było poczuć klimat dawnych czasów i wyobrazić sobie, jak wyglądało życie w tym miejscu blisko 1800 lat temu.
Jedną z największych ciekawostek jest to, że amfiteatr w El Jem nigdy nie został ukończony w stu procentach. Mimo to do dziś zachwyca swoją monumentalną konstrukcją i jest uznawany za trzeci największy rzymski amfiteatr na świecie, zaraz po Koloseum w Rzymie i amfiteatrze w Kapui. Zbudowano go z ogromnych bloków piaskowca, bez użycia zaprawy murarskiej, a jego konstrukcja przetrwała niemal 1800 lat.
W średniowieczu amfiteatr pełnił również rolę twierdzy. Jego masywne mury dawały schronienie mieszkańcom podczas najazdów, a z biegiem czasu część kamieni została wykorzystana do budowy okolicznych domów i innych budowli. Mimo tego do dziś robi ogromne wrażenie i pozwala wyobrazić sobie potęgę Imperium Rzymskiego.
Co ciekawe, jeśli oglądaliście film „Gladiator”, niektóre sceny były inspirowane właśnie tym miejscem, a sam amfiteatr często wykorzystywany jest jako plener filmowy i miejsce organizacji koncertów muzyki symfonicznej. Dzięki doskonałej akustyce odbywa się tu również coroczny Międzynarodowy Festiwal Muzyki Symfonicznej.
Równie ciekawa okazała się sama podróż do El Jem. Pojechaliśmy taksówką, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć Tunezję z zupełnie innej perspektywy – tę mniej turystyczną, bardziej surową i autentyczną. Mijaliśmy niewielkie miejscowości, pola uprawne i miejsca, do których turyści raczej nie zaglądają. To był zupełnie inny obraz kraju niż ten, który można zobaczyć z hotelowego resortu.
Nie ukrywam, że przez całą drogę modliłam się tylko o jedno, żeby samochód się nie zepsuł. 😅 Widząc niektóre miasteczka, miałam w głowie myśl, że zdecydowanie nie chciałabym utknąć tam na kilka godzin. Być może nic by się nie wydarzyło, ale wyobraźnia działała na pełnych obrotach. Na szczęście wszystko przebiegło bez żadnych problemów, a my wróciliśmy z kolejnymi pięknymi wspomnieniami i jeszcze lepiej poznaliśmy prawdziwe oblicze Tunezji. 

20:49:00

Tunezja, niezwykłe miasto Sousse

Tunezja, niezwykłe miasto Sousse

Kolejne dni naszej tunezyjskiej przygody upłynęły pod znakiem odkrywania niezwykłego miasta Sousse, jednego z najstarszych i najbardziej klimatycznych miejsc w Tunezji. To właśnie tutaj znajduje się zabytkowa medyna wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Spacerując jej wąskimi uliczkami, można poczuć prawdziwy klimat arabskiego miasta sprzed setek lat.
Jednym z najciekawszych punktów naszej wycieczki był Ribat w Sousse, imponująca forteca i jednocześnie dawny klasztor wojskowy z VIII-IX wieku. Budowla była częścią systemu obrony wybrzeża przed najazdami z morza. Największe wrażenie zrobił na mnie widok z wieży strażniczej, z której przed wiekami przekazywano sygnały do innych fortyfikacji wzdłuż wybrzeża. Co ciekawe, jest to jeden z najlepiej zachowanych ribatów w całej Tunezji.
Po zwiedzaniu fortecy zanurzyliśmy się w gwar tradycyjnego arabskiego targu, souku. To prawdziwy labirynt kolorowych uliczek pełnych przypraw, ręcznie tkanych dywanów, wyrobów skórzanych, biżuterii i pamiątek. W powietrzu unosiły się zapachy orientalnych przypraw, a lokalni rzemieślnicy pracowali w swoich niewielkich warsztatach niemal na oczach przechodniów. Targ w medynie Sousse uchodzi za jeden z najpiękniejszych w Tunezji i rzeczywiście ma niepowtarzalny klimat.
4 czerwca postanowiliśmy natomiast zwolnić tempo i spędzić cały dzień w hotelu. Był to wyjątkowy dzień, ponieważ świętowałam swoje urodziny. Czas upływał nam między relaksem przy hotelowym basenie a kąpielami w ciepłym morzu. Oczywiście nie zabrakło również kolorowych drinków, które smakowały jeszcze lepiej w promieniach tunezyjskiego słońca.
Wieczorem czekała mnie przepiękna niespodzianka przygotowana przez mojego męża. Zorganizował dla mnie wyjątkową kolację urodzinową. Na stole pojawiły się pyszne krewetki oraz danie przypominające lasagne, ale w tunezyjskim wydaniu. Nie zabrakło również różnorodnych przystawek, deserów i lampki wina. Kulminacyjnym momentem był tort wniesiony przez obsługę restauracji. Kelnerzy odśpiewali mi „Happy Birthday”, tworząc niezapomnianą atmosferę. Było wzruszająco, pięknie i naprawdę wyjątkowo.
To były kolejne cudowne dni pełne słońca, smaków i niezapomnianych wspomnień. A już w przyszłym tygodniu pojawi się ostatni wpis z naszej tunezyjskiej podróży. Do zobaczenia!

 

20:54:00

Tunezja – pierwsze wrażenia i spacer po Monastyrze

Tunezja – pierwsze wrażenia i spacer po Monastyrze

Do Tunezji dotarliśmy późnym wieczorem, więc pierwszy dzień upłynął nam głównie na zakwaterowaniu i odpoczynku po podróży. Wybraliśmy hotel w formie all-inclusive, jednak nie należymy do osób, które potrafią spędzić cały urlop przy basenie, popijając drinki od rana do wieczora. Oczywiście, taki relaks ma swoje zalety, ale dla nas wakacje to przede wszystkim okazja do poznawania nowych miejsc, lokalnej kultury i odkrywania ciekawych zakątków.
Dlatego już następnego dnia po śniadaniu ruszyliśmy do Monastyru. To właśnie tam postanowiliśmy rozpocząć naszą tunezyjską przygodę i przekonać się, jak wygląda życie poza hotelowym resortem. Była to świetna decyzja – miasto okazało się pełne uroku, historii i pięknych widoków, a spacer jego ulicami pozwolił nam poczuć prawdziwy klimat Tunezji.
Monastyr przywitał nas słoneczną pogodą, szerokimi promenadami i charakterystyczną architekturą. Spacerując uliczkami miasta, odwiedziliśmy słynny meczet (pierwsze zdjęcie), który zachwyca swoją elegancją i spokojną atmosferą. Imponujące zdobienia oraz charakterystyczne minarety sprawiają, że jest to jeden z punktów obowiązkowych podczas pobytu w tej części Tunezji.
Jednym z najciekawszych miejsc, które odwiedziliśmy w Monastyrze, był słynny Ribat. Ta imponująca forteca jest jednym z najlepiej zachowanych zabytków tego typu w całej Tunezji. Już z daleka przyciąga uwagę potężnymi murami i charakterystyczną wieżą, z której rozciąga się piękny widok na miasto oraz wybrzeże Morza Śródziemnego. Spacerując po dziedzińcach i kamiennych korytarzach, można poczuć atmosferę dawnych czasów i wyobrazić sobie życie żołnierzy strzegących niegdyś tych terenów. To miejsce zachwyciło nas nie tylko swoją historią, ale również niezwykłą architekturą i panoramami, które zdecydowanie wynagrodziły wspinaczkę na samą górę.
Monastyr okazał się miastem, które łączy bogatą historię z wakacyjnym klimatem. To miejsce, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, od zabytków i kultury po relaks nad morzem.
Nie mogliśmy również pominąć miejscowej mariny. To idealne miejsce na spacer wśród zacumowanych jachtów, podziwianie błękitnej wody. Nadmorska część miasta ma wyjątkowy klimat, z jednej strony nowoczesna, z drugiej pełna lokalnego charakteru.
Spacerując po Monastyrze, trafiliśmy również na jeden z głównych placów miasta, gdzie znajduje się okazały pomnik upamiętniający jedną z najważniejszych postaci w historii współczesnej Tunezji. Miejsce otoczone jest palmami, które nadają mu typowo śródziemnomorski charakter, a wieczorne słońce sprawia, że cała okolica prezentuje się wyjątkowo malowniczo.

 

Copyright © 2016 Blog By Paulina , Blogger