Samo Rimini też bardzo mi się podobało. Sporo czasu spędziliśmy w centrum, spacerując uliczkami, oglądając kolorowe kamienice, okiennice i różnego rodzaju dekoracje na budynkach. Jest tu sporo miejsc, w których aż chce się zatrzymać i zrobić zdjęcie. No i oczywiście nie mogło zabraknąć włoskich knajpek, kawiarni i tego charakterystycznego klimatu, który sprawia, że nawet zwykły spacer po mieście smakuje trochę jak wakacje.
Jednym z charakterystycznych miejsc w Rimini jest również Łuk Augusta (Arco d’Augusto) – zabytkowa brama będąca jednym z symboli miasta. To właśnie takie miejsca przypominają, jak długą i ciekawą historię ma Rimini.Mieliśmy hotel ze śniadaniami i muszę przyznać, że już od samego rana można było poczuć ten włoski klimat. Rogaliczki z czekoladą, panini z prosciutto, pyszna kawa, gorąca czekolada… a do tego można było zrobić sobie kanapkę z Nutellą, czyli absolutnym klasykiem, który przecież pochodzi z Włoch. I tak zaczynaliśmy nasze dni – od pysznego śniadania, kawki i planowania, gdzie tym razem pojedziemy.Choć samo Rimini miało być przede wszystkim miejscem odpoczynku, bardzo szybko okazało się, że jest też świetną bazą wypadową.Jednego dnia wybraliśmy się do San Marino. I tutaj celowo nie będę się jeszcze za bardzo rozpisywać, bo San Marino zasługuje na osobny wpis – w końcu to już zupełnie inny kraj.Po powrocie z San Marino wróciliśmy jeszcze do Rimini, a następnego dnia ruszyliśmy dalej – tym razem do Bolonii.W Bolonii byłam już kilkanaście lat temu, ale wtedy był to właściwie tylko przystanek i przesiadka. Nie miałam więc czasu, żeby naprawdę zobaczyć miasto. Tym razem było zupełnie inaczej.Mieliśmy kilka godzin na spokojne pospacerowanie po mieście i… Bolonia naprawdę mnie zachwyciła! To duże, piękne, czyste i charakterystyczne miasto, które często określa się mianem „czerwonego miasta” – i patrząc na jego zabudowę, naprawdę łatwo zrozumieć dlaczego.Najbardziej podobały mi się klimatyczne uliczki, charakterystyczne kamienice, skutery i motory stojące niemal wszędzie oraz oczywiście mnóstwo typowo włoskich restauracji, knajpek i kawiarni. W Bolonii naprawdę można poczuć ten prawdziwy włoski vibe.Było pięknie, klimatycznie i zdecydowanie za krótko – chętnie wróciłabym tam jeszcze raz, tym razem na trochę dłużej.Po zwiedzaniu Bolonii wsiedliśmy w samolot i wróciliśmy do Krakowa. To był krótki, ale bardzo intensywny wyjazd. Trochę plaży, trochę zwiedzania, włoskie jedzenie, kawa, spacery, nowe miejsca i powrót do Rimini po dokładnie 10 latach, tym razem już jako rodzice naszej córeczki.



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jak już tu jesteś , zostaw po sobie ślad - komentarz :*